|
niedziela, 14 listopada 2010
Za pół godziny rozpocznie się finałowy wyścig sezonu 2010 - GP Abu Zabi. Nie pisałem tu cały rok właściwie. Blog powstał na fali emocji przed Sezonem Wielkich Zmian Technologicznych, czyli na początku 2009 roku. Potem okazało się, że nie mam czasu na cotygodniowe chociażby updaty, ale skoro mam to miejsce w sieci, to warto je choć sporadycznie wykorzystać. Jaka jest sytuacja przed ostatnim wyścigiem? Mini tabela przed ostatnim wyścigiem:ALO - 246 pkt WEB - 238 VET - 231 HAM - 222 Ile jest punktów do zdobycia?25, 18, 15, 12, 10, 8, 6, 4, 2, 1. Kolejność w kwalifikacjach:VET HAM ALO BUT WEB MAS BAR MSC ROS PET Jak czytamy na Sport.pl możliwa jest dość komiczna sytuacja:
Szkoda tylko, że nie byłby to... Czwarty mistrzowski tytuł dla Alonso ;) Komu kibicuję?Dokładna kolejność jest taka: WEB, WEB, WEB, ALO, ALO, HAM, VET. Kibicuję przede wszystkim Weberowi, bo to sympatyczny koleś i przede wszystkim to jego ostatnia najprawdopodobniej szansa na Tytuł. Zgodnie z moją dość dziwną filozofią nie przepadam za wielokrotnymi mistrzami. Wolę swoistą bioróżnorodność w tabeli wyników wszechczasów. Aby wielu chłopaków (a kiedyś może i dziewczyn) mogło otrzymać ten zaszczytny Tytuł. Na drugim miejscu kibicuję Alonso, bo mimo, że jest już dwukrotnym mistrzem, to jest Hiszpanem (a tak się złożyło, że mieszkam obecnie w Hiszpanii), jeździ dla Ferrari, któremu może jakoś szczególnie nie kibicuję, ale lubię bardziej niż McLarena. Dlaczego na trzecim miejscu jest Hamilton? Bo fajnie by było znów zobaczyć miny tych, którzy stracili Tytuł mając tak wielką przewagę technologiczną i punktową przed ostatnim wyścigiem. Szczególnie cieszyłaby mnie przegrana Vettela. Kto wygra?Intuicja podpowiada, że wygra szczwany lis Alonso. Team OrdersŚwiat wstrzymuje oddech przed sytuacją, kiedy prowadziłby Vettel, drugi był Weber a trzeci Alonso. Wtedy wygrałby ALO, ale gdyby Sebi przepuścił Marka, to Tytuł powędrowałby do australijskiego kierowcy. Moim zdaniem mało prawdopodobna jest taka sytuacja w wyścigu zważywszy na kolejność w kwalifikacjach, ale kto wie. Nie wiem dlaczego, ale jakoś wierzę w ludzi i wydaje mi się, że VET przepuściłby kompana. W końcu to kolega z zespołu a nie odwieczny wróg Alonso... Ale kto wie, co siedzi w głowie nieobliczalnego Niemca.
piątek, 02 kwietnia 2010
Przed GP Malezji 2010 przypomnijmy sobie jak było rok temu. W tym roku wyścig zaczyna się o 16, godzinę wcześniej niż rok temu, ale z deszczem może być zupełnie podobnie.
czwartek, 03 września 2009
Zbyt piękne aby było prawdziwe. Dziś ma się podobno rozstrzygnąć kto pojedzie w 5 ostatnich wyścigach sezonu 2009 za Felipe Massę. "La Gazzetta dello Sport" twierdzi, że będzie to albo Kubica labo Fisichella. Z jednej strony LGDS jest największym i najbardziej prestiżowym dziennikiem sportowym we włoszech, więc mogą być dobrze poinformowani co się dzieje we włoskim teamie. Ale równie dobrze mogą ostro jechać po bandzie i plotkować, aby podbić sprzedaż. Przecież teoretycznie Ferrari mogło toczyć rozmowy z Kubicą i Fisichellą, a że potem okazało się co innego? To nie wina LGDS bo przecież nie oni decydują o obsadzie kierowców. Fisichella w Ferrari - mało prawdopodobne, bo Vijay Mallaya chce kuć żelazo puki gorące. Force India zdobyła za jednym zamachem aż 8 punktów, pierwszych w swej historii i ma szanse na kolejne na Monzy, która jest jest jeszcze szybszym torem niż Spa, a takie tory pasują Force India. Wychodząc z tej kalkulacji Mallaya nie puści Fisichelli. Kubica w Ferrari - zbyt piękne aby było prawdziwe. Najprawdopodobniej bowiem Kubica chce nie tylko mieć możliwość występu w 5 wyścigach ale i kontrakt od 2010 lub 2011. A na to Ferrari nie chce się zgodzić, za bardzo wiąże im ręce. Ja na miejscu Roberta przyjąłbym ofertę Ferki, ale... Czy BMW go puści? Z jednej strony koncern z Bawarii wycofał się ze sponsorowania w następnym sezonie F1 i Kubica nie ma i nie będzie pewnie nigdy miał lepszej okazji na zmianę teamu w środku sezonu, ale... Biznes to biznes, kontrakt to kontrakt. Można go zmieniać, ale tylko wtedy kiedy się tego bardzo bardzo mocno chce. Czy Ferrari bardzo chce Kubicy? Zobaczymy jeszcze dziś.
piątek, 28 sierpnia 2009
Sport.pl donosi, że imć Jenson Button wkurzony jest! Na co - spytacie? Na to, że dziennikarze zaczeli zadawać niewygodne pytania o słabą ostatnio formę kierowcy Brawn GP.
Ech, jakoś to się tak dziwnie składa, że większość kierowców walczących o Tytuł, im bliżej końca sezonu, to tym bardziej zadzierają nosa, są niegrzeczni wobec dziennikarzy, stają się drażliwi i wybuchowi. Z jednej strony racja - stres. F1 to nie jest łatwy kawałek chleba, ale z drugiej strony... Czy kierowców F1, są przecież nieprzeciętnymi ludźmi, nie stać na odrobinę więcej pokory i skromności, samokrytycyzmu? Jak żywo widzę teraz koniec sezonu 2006 kiedy nasz rodak stawiał pierwsze kroki w F1 a o Tytuł bili się Schumacher i Alonso. Ten ostatni był wtedy niezłym durniem. Przesądnym, opryskliwym, przeciwko jego to geniuszowi kierownicy mial spiskować cały świat. Kolejne lata w McLarenie i Renault douczyły go pokory. Choć nie ma pewności, czy jeśli znajdzie się w sposobności do zdobycia tytułu to znów nie wróci stary Fernando? Teraz bowiem Alonso to "kumpel Kubicy" i jest cool.
niedziela, 23 sierpnia 2009
Wszyscy pamiętają wypadek Ayrtona Senny, który zmienił Formułę 1
To dzięki temu wypadkowi Robert Kubica przeżył w Montrealu. Pamiętamy oczywiście wypadek Massy, bo stało się to ledwie parę tygodni temu.
Po nim pojawiły sie nawet sugestie aby zamknąć kokpit bolidów F1. Na razie skończy się raczej na wzmocnieniu kasków, bo zamknięty kokpit to również trudności w szybkim wydostaniu się kierowcy po wypadku. Te wypadki pamiętamy dobrze, a pamiętecie ten, po którym kaski zostały osłonięte z boków do połowy specjalnymi wybrzuszeniami bolidów? Dotąd kierowcy mogli się swobodnie rozglądać na boki, teraz zostali jeszcze bardziej schowani w bolidzie. Wszystko po to, aby jakiś Szkot nie uciął im głowy:
niedziela, 26 lipca 2009
1. Najlepszy kierowca 2. Najlepsza drużyna 3.Najlepsze wyprzedzanie 4. Najlepszy moment wyścigu 5. Najgorszy kierowca 6. Najgorszy zespół 7. Największa niespodzianka 8. Inne
sobota, 06 czerwca 2009
Nie było mnie tutaj ponad miesiąc, a w F1 po staremu - BMW wolne jak furmanka nadal. Jutro GP Turcji, Kubica 10 w kwalifikacjach, Heidfeld 11. I tak trzeba się cieszyć, że Robert zakwalifikował się do Q3 bo w tym sezonie czasami i z Q1 nie wychodził... No i oczywiście nasz jedynak w F1 nie ma ani jednego punktu. Heidfeld 6.
To wszystko sprawia, że trochę się tej Formuły odechciewa. Ten blog powstał przecież na fali mojego wielkiego zainteresowania przygotowywaniami do tego niesamowitego sezonu. BMW zaczęło przygotowywać się jako jeden z pierwszych teamów, więc wszyscy sądziliśmy, że będą pioruńsko mocni a Robert powalczy na serio o Tytuł. Kiedy te marzenia prysły, spora część polskich kibiców zmniejszyła swoje zainteresowanie Formułą 1. Mógłbym biadolić i pomstować na taki stan rzeczy ale jestem realistą. Zawsze tak jest. Nie tylko wśród kibiców F1. Takie sytuacje przesiewają kibiców i oddzielają tych prawdziwych od niedzielnych. Ci pierwsi są przede wszystkim fanami całej F1 i potrafią emocjonować się rywalizacją bez udziału Polaka. Kibice Legii (może inni również) mają pewne hasło, które kibice F1 oraz Roberta Kubicy w szczególności, powinni wziąć sobie do serca: Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Od dubletu w Kanadzie do antydubletu w Bahrajnie, a wszytko to po to, aby walczyć o Tytuł. Życie jest pełne gorzkiej ironii. Forma BMW-Sauber to największe rozczarowanie tego sezonu. Biją nawet McLarena i Ferrari, które gdyby nie dzisiejsze 3 marne punkciki Raikonena, to mialoby najgorsze rozpoczęcie sezonu w swej historii (a przypomnijmy, że tema z Maranello startował we wszystkich sezonach tej serii wyścigowej). McLaren i Ferrari do ostatniego wyścigu sezonu 2008 walczyły w klasyfikacji konstruktorów i kierowców. Nie dziwi więc, że nie poświęciły tak dużo zasobów na konstrucję bolidu na ten sezon. Ale BMW?! BMW przecież odpuściło poprzedni sezon tuż po pierwszym zwycięstwie po to aby walczyć na całego w tym sezonie. Jako pierwsi pokazali bolid na ten sezon. Zrobili nim chyba najwięcej testowych kilometrów. Byli najgorętrzym zwolennikiem KERS. I co? Gucio, nic, null, dno, R.I.P... Upadek. Nie wierzę w cudowną i magiczną "rewolucję barcelońską". Owszem, pokażą nowy pakiet aero z przemodelowanym przednim skrzydłem i tylną częścią bolidu, ale nawet bez podwójnego dyfuzora. To może wystarczyć jeno do walki o punkty. Nie o zwycięstwa i podium. Kolesie, którzy mieli ogromne zasoby i kupę czasu i nie wymyślili podwójnego dyfuzora, genialnego tyłu Red Bulla... Po prostu zawiedli moje zaufanie. To nie Jenson Button, jak powiedział Flawio Briatore, jest wolny jak furmanka. To team BMW-Sauber jest wolny jak furmanka we wprowadzaniu zmian. I zadufany w sobie. Pierwsi pokazali bolid i spoczęli na laurach, a dziś laury zdobywają ci, którzy bolidy pokazali jako ostatni.
sobota, 25 kwietnia 2009
Często zastanawiało mnie jak może się opłacać średnim teamom ściganie w F1. Przecież wiadomo, że nie dadzą rady finansowo i technologicznie zbliżyć się do, powiedzmy, trzech najlepszych teamów. Przedsezonowe przechwałki co my w tym roku nie pokażemy i na co mamy nadzieję, nikt rozsądny nie bierze przecież na serio. Jaką korzyść ma też np. Philips w sponsorowaniu słabego Williamsa? Z dumą będzie pokazywał bolid ze swym logo? Będąc przedostatnim? Wraz z zapowiadanymi oszczędnościami i ograniczeniami budżetów coraz więcej firm chce spróbować swej szansy w F1. Nie od dziś wiemy o planach USF1/USGPE (US Grand Prix Engineering), a w tym tygodniu nastąpił wysyp tego typu informacji: [Aktualizacja] Znalazłem link. To Tony Teixeira, biznesmen z Republiki Południowej Afryki od dwóch lat już rozgląda się za możliwością wejścia do F1. Rozmawiał z właścicielami Spykera (którego ostatecznie kupił VJ Malaya i tak powstało Forece India], Hondy oraz Toro Rosso. Swoją drogą włoski Red Bull musi być sprzedany po tym sezonie, bo od 2010 dwa teamy nie mogą mieć tego samego nadwozia (mam rację?). Ktoś więc pewnie ich kupi, więc stawka aż tak bardzo się nie powiększy. Wracając do Teixeiry. Okazuje się, że urodził się w Portugali i dopiero później wyemigrowal do RPA. Jest właścicielem i szefem firmy Energem handlującej ropą, diamentami i złotem. Szefuje również serii wyścigowej A1GP, o której dało się słyszeć ostatnio z okazji występu w niej kierowcy testowego Force India Vitantonio Liuzziego (wcześniej kierowcy Toro Rosso). [/Aktualizacja] Z drugiej strony np. Mercedes myśli o wyjściu z F1, więc czarne chmury zbierają się nad McLarenem. Co ciekawe, pewne firmy mimo, że parę ładnych lat temu skończyły przygodę z F1 to nadal się formułą lansują. Oto screen z ogłoszenia o pracę firmy Allianz:
|
Archiwum
Zakładki:
O blogu
Sportowe blogi
Źródła informacji
|